Sherlock Holmes i ludzie jutra - Tomasz Gwincinski
Sherlock Holmes & People of Tommorow

A movie by Tomasz Gwincinski

Blu-ray

£14

 

Trailer:

Websites

Sherlock Holmes i Ludzie Jutra | IMBD | Polish Cinema Underground

About this product

Korzenie współczesnej światowej historii mają swój początek na dolnym śląsku – Jakub Boehme – kwakrzy – deklaracja niepodległości USA.
Także i układ europejski wiele zawdzięcza dolnemu śląskowi – Radomierzyce – archiwum SS (X) – lewica europejska – komisaryczna UE.
Czy będzie zatem nadużyciem twierdzenie, że los Polski w dużej mierze został ukształtowany na dolnym śląsku? Pamiętajmy bowiem o jeszcze innych składowych zagadki – von Braun, Riese, podziemia zamku Tzchocha/Monsalvat i Furstenstein, stanowiące do 1945 projekt docelowej siedziby Hitlera i Quasielsinor pewnych graczy City.
A zatem miejsce będące skrzyżowaniem najważniejszych tradycji mistycznych zachodu – Boehme, czciciele/poszukiwacze Graala, kabała, Badowsky-Rubezahl, i od czasów II w. św. miejsce spływające krwią wielu bezimiennych ofiar zamordowanych w przedziwnych okolicznościach powstawania nowych technologii III Rzeszy.
Dolny śląsk to zatem rzeczywistość wielowymiarowa, w materiale dzieła pretendująca natychmiast do miana wielopoziomowej metafory.
Tajemnicze przekazy mistyczne, wojna wywiadów, nowe instrumenty finansowe, i do tego rozmaite Haunebu humbugi. Metafory, której sedno, jak się dziś zdaje, stanowi czarna, lucyferyczna gwardia polityczna i jej zwyczajowe dziecko – byt pozbawiony głowy.
Czy będzie tu chodziło o głowę Anny W., Kundry, czy też najważniejszą głowę – …
Nie będzie chyba też niczym zaskakującym, że film, w którym rzeczywistość dolnego śląska zatrzaśnięto do kształtu podobnej figury, z jej wszystkimi kolorami, jeszcze raz przypomnijmy – tymi powszechnie znanymi i tymi, o których się nie mówi (Radmeritz/Urmeritz) mógł być zrealizowany tylko prywatnie, poza systemem zawiadywanym przez upupiaczy z PISFu. Zbytecznym jest dodawanie, że żaden polski i europejski festiwal nie odważył się go pokazać.
Gwincinski mówi: …”ponieważ wiedziałem, przeciwko komu wybieram się na wojnę postanowiłem wykorzystać jak tylko się da jedyny mi dostępny atut: swobodę pisania scenariusza. Wszystko to co młodzi reżyserzy zmuszeni są poświęcić aby zdobyć państwowe finansowanie w moim filmie pojawia się bez żadnych ograniczeń. Nie miałem także presji komercyjnego producenta wymuszającego rozwiązania mające uczynić film strawnym dla amatorów telenowel. Mogłem pozostać wierny swojej własnej formie wypowiedzi, która usatysfakcjonowałaby wreszcie najgorszego głodomora filmowego, jakim ja sam jestem. Film tedy w duchu OULIPO, do wielokrotnego oglądania”…
Z kolei ja dodam, że w dobie poszukiwania złotego pociągu, zalakowanych z nieznanych powodów trumien i ciągłej zmiennej-niewiadomej tożsamościowej dosyć potężnego narodu film Gwincinskiego, oprócz dostarczenia tej specyficznej, labiryntowej rozrywki, może naprowadzić wnikliwych widzów na wiele ciekawych tropów. Zapraszam tedy przed ekrany.
dr January Kozicki